Atrakcje ślubne, których wszyscy mają już dosyć…

….i czym je zastąpić? No dobra, wiem, że ten wpis oburzy pewnie połowę z Was, ale postawmy sprawę jasno. Jest kilka takich atrakcji ślubnych, których wszyscy mają po dziurki w nosie. Nie mówię tu tylko o branży ślubnej, bo wiadome jest, że jesteśmy z tym bardziej opatrzeni, ale też o gości. Nie chodzi o to, że są one złe czy brzydkie, ale po prostu strasznie oklepane.

 

fot. Easy Weddings

 

  • napis LOVE … kto nie ma zdjęcia przy takim napisie niech pierwszy podniesie rękę. Problem nie jest w samym napisie, ale w tym, że w cenie jego wynajmu możecie zrobić coś naprawdę szałowego, np. zrobić personalizowany neon albo postawić na parkiecie napis DANCE.

 

  • A propos baru – pokazy barmańskie… nie wiem czy to tylko ja, ale te pokazy zawsze wydają mi się bez sensu. Fajnie, gość podrzuca butelkami – ok, dajcie mi drinka. Zainteresowanie przez jakieś 3 sekundy. Nie zrozumcie mnie źle, barman i bar to nadal czad, ale zamiast płacić za taki pokaz pomyślcie o zaserwowaniu Waszym gościom alkoholu w nietypowy sposób – np. z prosseco vana.

 

  • Prezentacje filmowe. Nie chodzi o to, co w niej pokazujecie, ale o formę. Obojętnie czy są to podziękowania dla rodziców czy Wasze zdjęcia z dzieciństwa (które zawsze są strzałem w dziesiątkę) – pokażcie je ale w inny sposób. Wszyscy goście patrzący w ekran przez kilka minut rozbijają kompletnie atmosferę. Pokażcie to co chcecie w formie np. szufladek z wydrukowanymi polaroidami, lustra z przyklejonymi zdjęciami albo po prostu podziękujcie rodzicom własnymi słowami.

 

  • Słoiczki z miodami albo innymi przetworami na stole. O prezentach dla gości pisałam już więcej tutaj, ale powtórzę – jaki sens ma dawanie gościom w prezencie czegoś do jedzenia na pamiątkę? Gdzie mam włożyć ten słoik, do kopertówki, do kieszeni? Wszystko co goście mają zjeść lepiej podajcie do stołu albo na słodkim stole, ewentualnie zostawcie im w pokojach.

 

  • Wypuszczanie motyli albo gołębi… Tu już nie chodzi o poziom atrakcyjności, tylko o rozum. To są ŻYWE STWORZENIA. Te motyle czy gołębie nie są potem łapane ani nie odnajdują bezpiecznej drogi do domu jak w filmie z lat 90. Zostają w okolicy miejsca, gdzie zostają wypuszczane i tam umierają. Jeśli ktoś z Was planuje albo miał to w swoim ślubnym repertuarze to poproszę o odsubskrybowanie wszystkich moich kanałów oraz puknięcie się w głowę – mocno.

 

  • Oczepiny – tak proszę Państwa. Niestety. Oprócz rzutu bukietem i muszką niczym z komedii romantycznej cała reszta jest po prostu bolesna. Jeśli decydujecie się na klasyczną formę to pamiętajcie, że dwie zabawy to jest max! Dobrze sprawdzają się quiz muzyczny i gorące krzesła. Ale jak chcecie być super, to olejcie oczepiny całkowicie 🙂

 

Ok, ponarzekałam sobie i już mi lepiej. Chciałybyście listę atrakcji, które są naprawdę fajne?